Matka zastępcza znęcała się nad dzieckiem
Policja zatrzymała Joannę Z. za znęcanie się nad pięcioletnią podopieczną i spowodowanie u niej obrażeń zagrażających życiu. Po trzymiesięcznym śledztwie prokuratura postawiła w środę zarzuty karne i złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie matki zastępczej. Joanna Z. z zawodu jest pielęgniarką, za znęcanie się nad dzieckiem grozi jej do 10 lat więzienia .
W środę rano Joanna Z. została zatrzymana i przesłuchania w charakterze podejrzanej. Po kilku godzinach postawiono jej zarzut psychicznego i fizycznego znęcania się nad pięcioletnią Anią oraz spowodowanie obrażeń zagrażających życiu. Kobiecie, zawodowej pielęgniarce, grozi do 10 lat więzienia. Nie przyznała się do winy. W czwartek rano Joanna Z. ma być doprowadzona do Sądu Rejonowego w Myszkowie, który rozpatrzy wniosek prokuratury o jej tymczasowe aresztowanie.
Jak już informowaliśmy, 24 lutego do szpitala na Parkitce przywieziono pięcioletnią Anię Sz. Dziewczynka od roku przebywała pod opieką swej ciotki. Biologiczni rodzice z powodu alkoholizmu i narkomanii mieli ograniczone prawa do opieki na dzieckiem. Jesienią ub. roku sąd przyznał Joannie Z. i jej mężowi Dariuszowi prawa rodziny zastępczej. Za pośrednictwem Centrum Pomocy Rodzinie w Myszkowie na utrzymanie Ani rodzina zastępcza otrzymywała ok. 1,3 tys. zł miesięcznie. Kontrola z PCPR-u w ich domu w Gniazdowie nie wykazała nieprawidłowości w sprawowaniu opieki nad dzieckiem. Tymczasem przywieziona w lutym do szpitala Ania była nieprzytomna, miała poważny urazu mózgu i czaszki, na ciele liczne sińce, powyrywane włosy. Personel szpitala nie miał wątpliwości, że dziecko zostało skatowane, był wstrząśnięty stanem dziecka - zwłaszcza że matka zastępcza to zawodowa pielęgniarka, niegdyś pracownica szpitala na Parkitce. Życie uratowały dziewczynce dwie operacje głowy. Po miesiącu pobytu na oddziale intensywnej terapii małą pacjentkę przewieziono z Częstochowy do szpitala rehabilitacyjno-opiekuńczego w Ozimku na Opolszczyźnie. Jest dziś w stanie, który lekarze nazywają wegetatywnym. Samodzielnie oddycha, karmiona jest jednak sondą, słabo reaguje na bodźce i nie mówi. Rokowania są złe - nie wiadomo, czy kiedykolwiek odzyska sprawność. Prokuratura nie stawiała od razy zarzutów - czekając na opinię biegłych.
Joanna Z. zeznała, że dziewczynka spadła z piętrowego łóżka podczas snu. - Zespół obrażeń i okoliczności sprawy pozwoliły biegłym na stwierdzenie u dziewczynki zespołu dziecka maltretowanego - mówi Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
Na 25 czerwca tamtejszy sąd rodzinny wyznaczył posiedzenie w sprawie rozwiązania rodziny zastępczej i ustanowienia dla poszkodowanej Ani pełnomocnika prawnego.
W środę rano Joanna Z. została zatrzymana i przesłuchania w charakterze podejrzanej. Po kilku godzinach postawiono jej zarzut psychicznego i fizycznego znęcania się nad pięcioletnią Anią oraz spowodowanie obrażeń zagrażających życiu. Kobiecie, zawodowej pielęgniarce, grozi do 10 lat więzienia. Nie przyznała się do winy. W czwartek rano Joanna Z. ma być doprowadzona do Sądu Rejonowego w Myszkowie, który rozpatrzy wniosek prokuratury o jej tymczasowe aresztowanie.
Jak już informowaliśmy, 24 lutego do szpitala na Parkitce przywieziono pięcioletnią Anię Sz. Dziewczynka od roku przebywała pod opieką swej ciotki. Biologiczni rodzice z powodu alkoholizmu i narkomanii mieli ograniczone prawa do opieki na dzieckiem. Jesienią ub. roku sąd przyznał Joannie Z. i jej mężowi Dariuszowi prawa rodziny zastępczej. Za pośrednictwem Centrum Pomocy Rodzinie w Myszkowie na utrzymanie Ani rodzina zastępcza otrzymywała ok. 1,3 tys. zł miesięcznie. Kontrola z PCPR-u w ich domu w Gniazdowie nie wykazała nieprawidłowości w sprawowaniu opieki nad dzieckiem. Tymczasem przywieziona w lutym do szpitala Ania była nieprzytomna, miała poważny urazu mózgu i czaszki, na ciele liczne sińce, powyrywane włosy. Personel szpitala nie miał wątpliwości, że dziecko zostało skatowane, był wstrząśnięty stanem dziecka - zwłaszcza że matka zastępcza to zawodowa pielęgniarka, niegdyś pracownica szpitala na Parkitce. Życie uratowały dziewczynce dwie operacje głowy. Po miesiącu pobytu na oddziale intensywnej terapii małą pacjentkę przewieziono z Częstochowy do szpitala rehabilitacyjno-opiekuńczego w Ozimku na Opolszczyźnie. Jest dziś w stanie, który lekarze nazywają wegetatywnym. Samodzielnie oddycha, karmiona jest jednak sondą, słabo reaguje na bodźce i nie mówi. Rokowania są złe - nie wiadomo, czy kiedykolwiek odzyska sprawność. Prokuratura nie stawiała od razy zarzutów - czekając na opinię biegłych.
Joanna Z. zeznała, że dziewczynka spadła z piętrowego łóżka podczas snu. - Zespół obrażeń i okoliczności sprawy pozwoliły biegłym na stwierdzenie u dziewczynki zespołu dziecka maltretowanego - mówi Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
Na 25 czerwca tamtejszy sąd rodzinny wyznaczył posiedzenie w sprawie rozwiązania rodziny zastępczej i ustanowienia dla poszkodowanej Ani pełnomocnika prawnego.









