Matura kolejny raz do poprawki
Główna autorka reformy polskiej edukacji Irena Dzierzgowska razem z najwybitniejszymi naukowcami apeluje o jak najszybszą zmianę sposobu oceniania prac maturalnych z języka polskiego. Czuję się winna - przyznaje "Dziennikowi".
To nie tak miało wyglądać - mówi Irena Dzierzgowska w rozmowie z Renatą Kim. Przygotowując nową maturę, nie wprowadzono procedur, które zapewniłyby "wystarczającą kulturę oceny prac".
Tajemniczy "klucz maturalny" to zestandaryzowany sposób oceny prac maturalnych. Krytycy tego sytemu uważają, że przez ostatnie dwa lata nauki w liceum uczniowie zamiast pogłębiać wiedzę, zaliczają teraz kolejne testy - tylko po to, żeby na maturze trafnie odgadnąć, jakie były intencje osób układających test. Bo od tego zależy ocena: jeśli ich udzielona na maturze odpowiedź wykroczy poza zestaw zapisany w "kluczu" nie można liczyć na dobrą ocenę...
W Polsce "klucz" jest ustalany przed rozpoczęciem egzaminu, jeśli praca nie odpowiada jego kryteriom jest oceniana negatywnie.
- Zdarzają się genialni uczniowie, którzy wymyślają inny sposób rozwiązania - taki, którego nikt nie przewidział. Powinni za to dostać maksimum punktów, ale jeśli nie trafili w klucz, mogą nie zaliczyć matury - mówi autorka edukacyjnej reformy. Jej zdaniem trzeba spróbować zmian jeszcze w tym roku, bo to nie wymaga żadnych specjalnych rozporządzeń prawnych. - Przede wszystkim trzeba odejść od wszelkiego rodzaju kluczy i oceniać prace raczej przy pomocy zdrowego rozsądku - zauważa.
W jej opinii jest to pilne zadanie dla Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. - To nie wymaga zmian proceduralnych pisanych w prawie. W ustawie jest tylko napisane, że sprawdzanie matur ma być obiektywne, rzetelne i możliwe do porównania. Nikt nie twierdzi, że ma to zrobić jeden nauczyciel, może to być komisja działająca na zasadzie bardzo rzetelnych uzgodnień. Tylko to będzie gwarancją, że wreszcie zmienią się kryteria oceniania - stwierdza Irena Dzierzgowska.
To nie tak miało wyglądać - mówi Irena Dzierzgowska w rozmowie z Renatą Kim. Przygotowując nową maturę, nie wprowadzono procedur, które zapewniłyby "wystarczającą kulturę oceny prac".
Tajemniczy "klucz maturalny" to zestandaryzowany sposób oceny prac maturalnych. Krytycy tego sytemu uważają, że przez ostatnie dwa lata nauki w liceum uczniowie zamiast pogłębiać wiedzę, zaliczają teraz kolejne testy - tylko po to, żeby na maturze trafnie odgadnąć, jakie były intencje osób układających test. Bo od tego zależy ocena: jeśli ich udzielona na maturze odpowiedź wykroczy poza zestaw zapisany w "kluczu" nie można liczyć na dobrą ocenę...
W Polsce "klucz" jest ustalany przed rozpoczęciem egzaminu, jeśli praca nie odpowiada jego kryteriom jest oceniana negatywnie.
- Zdarzają się genialni uczniowie, którzy wymyślają inny sposób rozwiązania - taki, którego nikt nie przewidział. Powinni za to dostać maksimum punktów, ale jeśli nie trafili w klucz, mogą nie zaliczyć matury - mówi autorka edukacyjnej reformy. Jej zdaniem trzeba spróbować zmian jeszcze w tym roku, bo to nie wymaga żadnych specjalnych rozporządzeń prawnych. - Przede wszystkim trzeba odejść od wszelkiego rodzaju kluczy i oceniać prace raczej przy pomocy zdrowego rozsądku - zauważa.
W jej opinii jest to pilne zadanie dla Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. - To nie wymaga zmian proceduralnych pisanych w prawie. W ustawie jest tylko napisane, że sprawdzanie matur ma być obiektywne, rzetelne i możliwe do porównania. Nikt nie twierdzi, że ma to zrobić jeden nauczyciel, może to być komisja działająca na zasadzie bardzo rzetelnych uzgodnień. Tylko to będzie gwarancją, że wreszcie zmienią się kryteria oceniania - stwierdza Irena Dzierzgowska.









