Najnowocześniejsze laboratorium w Polsce
Jest szansa, że wkrótce w Puławach powstanie najnowocześniejsze w kraju laboratorium. W istniejących obecnie ze względu na wymogi bezpieczeństwa nie można wykrywać najgroźniejszych wirusów wywołujących np. gorączki krwotoczne.
O zagrożeniach bioterroryzmem rozmawiali w ubiegłym tygodniu posłowie z sejmowej komisji zdrowia. - Uczestniczyłem w tym spotkaniu. Zabierając głos w dyskusji dotyczącej stanu przygotowania kraju na atak bioterrorystyczny stwierdziłem, że w Polsce nie ma kompletnego systemu ochrony. Brakuje bowiem bardzo ważnego elementu, jakim jest laboratorium o czwartym, najwyższym stopniu bezpieczeństwa biologicznego (BSL-4). Tylko w takim obiekcie można badać i wykrywać tak groźne wirusy jak ospy, Ebola, czy Marburg - tłumaczy profesor Michał Bartoszcze, kierownik Ośrodka Diagnostyki i Zwalczania Zagrożeń Biologicznych Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii w Puławach.
Najbliższe laboratoria typu BSL-4 znajdują się w Niemczech oraz Czechach. Specjaliści pracują tam w kombinezonach, do których powietrze dostarczane jest specjalnym przewodem. Pomieszczenia, gdzie znajdują się najgroźniejsze wirusy, są całkowicie izolowane. Wchodzi się do nich i wychodzi przez specjalne śluzy, w których kombinezony naukowców są dezynfekowane. - W przypadku ataku biologicznego przewiezienie próbek do zagranicznego laboratorium potrwa zbyt długo, o ile w ogóle zgodziłyby się je przyjąć podczas sytuacji kryzysowej - informuje "Gazetę" profesor Bartoszcze.
Puławski ośrodek ma specjalistów przygotowanych do pracy z najgroźniejszymi mikrobami, ma też studium wykonalności trzypiętrowego kompleksu o poziomie bezpieczeństwa BSL-4. - Dokument przygotowała brytyjska firma. Koszt budowy to 55 mln zł, a gdyby szybko znalazły się na niego pieniądze, można by było wybudować kompleks w ciągu trzech lat. A więc chroniłby już obywateli naszego kraju oraz obcokrajowców, którzy przyjadą do nas na Euro 2012 - mówi profesor Bartoszcze. Obawia się, że ewentualne rozmieszczenie tarczy antyrakietowej zwiększy zagrożenie kraju atakami bioterrorystycznymi na nasz kraj.
O budowę w naszym kraju laboratorium BSL-4 wystąpił do ministerstwa obrony narodowej szef inspektoratu wojskowej służby zdrowia. Jedyną sensowną lokalizacją są Puławy. Najprawdopodobniej już w tym miesiącu poznamy decyzję MONu w tej sprawie.
Inwestycję poparli posłowie z sejmowej komisji obrony narodowej. - To ogromnie ważne, by Polska miała takie laboratorium. W dzisiejszych czasach nie można lekceważyć zagrożenia atakiem biologicznym. Będę ten temat drążyć i rozmawiać z resortem obrony w tej sprawie - zapowiada posłanka Izabella Sierakowska, zasiadająca w komisji obrony narodowej.
Do wybuchu epidemii w naszym kraju wcale nie trzeba terrorystów. Polscy żołnierze uczestniczą w wielu misjach, gdzie narażeni są na zakażenie niebezpiecznymi chorobami. Zabójcze mikroby mogą z wracającymi dostać się do Polski. Chorobę mogą przywieźć też turyści. Przykładem takiego zagrożenia było ostatnio zwleczenie gorączki Marburg do Holandii
O zagrożeniach bioterroryzmem rozmawiali w ubiegłym tygodniu posłowie z sejmowej komisji zdrowia. - Uczestniczyłem w tym spotkaniu. Zabierając głos w dyskusji dotyczącej stanu przygotowania kraju na atak bioterrorystyczny stwierdziłem, że w Polsce nie ma kompletnego systemu ochrony. Brakuje bowiem bardzo ważnego elementu, jakim jest laboratorium o czwartym, najwyższym stopniu bezpieczeństwa biologicznego (BSL-4). Tylko w takim obiekcie można badać i wykrywać tak groźne wirusy jak ospy, Ebola, czy Marburg - tłumaczy profesor Michał Bartoszcze, kierownik Ośrodka Diagnostyki i Zwalczania Zagrożeń Biologicznych Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii w Puławach.
Najbliższe laboratoria typu BSL-4 znajdują się w Niemczech oraz Czechach. Specjaliści pracują tam w kombinezonach, do których powietrze dostarczane jest specjalnym przewodem. Pomieszczenia, gdzie znajdują się najgroźniejsze wirusy, są całkowicie izolowane. Wchodzi się do nich i wychodzi przez specjalne śluzy, w których kombinezony naukowców są dezynfekowane. - W przypadku ataku biologicznego przewiezienie próbek do zagranicznego laboratorium potrwa zbyt długo, o ile w ogóle zgodziłyby się je przyjąć podczas sytuacji kryzysowej - informuje "Gazetę" profesor Bartoszcze.
Puławski ośrodek ma specjalistów przygotowanych do pracy z najgroźniejszymi mikrobami, ma też studium wykonalności trzypiętrowego kompleksu o poziomie bezpieczeństwa BSL-4. - Dokument przygotowała brytyjska firma. Koszt budowy to 55 mln zł, a gdyby szybko znalazły się na niego pieniądze, można by było wybudować kompleks w ciągu trzech lat. A więc chroniłby już obywateli naszego kraju oraz obcokrajowców, którzy przyjadą do nas na Euro 2012 - mówi profesor Bartoszcze. Obawia się, że ewentualne rozmieszczenie tarczy antyrakietowej zwiększy zagrożenie kraju atakami bioterrorystycznymi na nasz kraj.
O budowę w naszym kraju laboratorium BSL-4 wystąpił do ministerstwa obrony narodowej szef inspektoratu wojskowej służby zdrowia. Jedyną sensowną lokalizacją są Puławy. Najprawdopodobniej już w tym miesiącu poznamy decyzję MONu w tej sprawie.
Inwestycję poparli posłowie z sejmowej komisji obrony narodowej. - To ogromnie ważne, by Polska miała takie laboratorium. W dzisiejszych czasach nie można lekceważyć zagrożenia atakiem biologicznym. Będę ten temat drążyć i rozmawiać z resortem obrony w tej sprawie - zapowiada posłanka Izabella Sierakowska, zasiadająca w komisji obrony narodowej.
Do wybuchu epidemii w naszym kraju wcale nie trzeba terrorystów. Polscy żołnierze uczestniczą w wielu misjach, gdzie narażeni są na zakażenie niebezpiecznymi chorobami. Zabójcze mikroby mogą z wracającymi dostać się do Polski. Chorobę mogą przywieźć też turyści. Przykładem takiego zagrożenia było ostatnio zwleczenie gorączki Marburg do Holandii









